
Choroba dziecka zwykle oznacza, że jedno z rodziców musi wziąć opiekę i tym samym zwolnienie w pracy, aby zostać z pociechą w domu. Najczęściej ten przykry obowiązek spada na mamę. Jeśli tym razem jest Ci to wybitnie nie na rękę, ponieważ masz gorący okres w pracy i nie chcesz narazić się szefowi, a nie możesz też liczyć na wsparcie ojca dziecka (z różnych przyczyn), to jesteś w niemałym kłopocie. Spokojnie, wciąż można z tego wybrnąć, a kilka pomysłów znajdziesz w naszym poradniku.
Jeśli dziadkowie mieszkają blisko, a na co dzień są mocno zaangażowani w życie dziecka, to jest to zdecydowanie najlepsze rozwiązanie. Koniecznie zapytaj, czy nie zgodziliby się przyjeżdżać do chorego wnuczka lub wnuczki, dzięki czemu będziesz mogła ze spokojem chodzić do pracy wiedząc, że dziecko jest bezpieczne i niczego mu nie brakuje.
Jeśli z różnych powodów nie możesz liczyć na wsparcie dziadków, za to masz uczynnych sąsiadów np. na emeryturze czy wykonujących wolne zawody, których dziecko zna i lubi, to koniecznie zapytaj, czy nie mogliby pomóc Ci w tej trudnej sytuacji. Oczywiście warunek jest jeden: musisz mieć do sąsiadów pełne zaufanie.
Być może będziesz w stanie połączyć doglądanie chorego dziecka z pracą, o ile jej charakter pozwala na wykonywanie swoich obowiązków zawodowych zdalnie. Poproś o to szefa – taka propozycja będzie dobrze świadczyć o Twoim zaangażowaniu i poważnym traktowaniu pracy. Alternatywnie możesz zaproponować, że przez kilka dni będziesz przychodzić do firmy popołudniami, korzystając z tego, że wtedy z dzieckiem może już zostać ojciec.
Jeśli choroba nie pozwala, aby dziecko chodziło do przedszkola czy szkoły, natomiast może wychodzić z domu, to w ostateczności jest to jakieś wyjście z sytuacji. Oczywiście wcześniej zapytaj szefa, czy nie ma nic przeciwko obecności dziecka w firmie. Nie będzie to super komfortowe, ale przez tych kilka dni jakoś dasz radę.