
Choć wydaje się to absurdalne, to naprawdę wiele szczęśliwych małżeństw śpi osobno. Nie z powodu kłótni czy braku bliskości, ale z przyczyn praktycznych. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego, a zaletom tego rozwiązania przyglądamy się w naszym poradniku.
Na spanie osobno często decydują się małżeństwa, którym po prostu razem śpi się niewygodnie – i nie ma w tym żadnych podtekstów. To standardowy problem w sytuacji, gdy małżonkowie mają do dyspozycji stosunkowo wąskie łóżko (np. 120-140 cm) i zwyczajnie się nie wysypiają.
Jeśli jedno z małżonków np. pracuje na nocną zmianę, wraca do domu wcześnie rano, to jest w pełni zrozumiałe, że nie chce budzić współmałżonka i kładzie się spać w osobnym łóżku. Podobnie, gdy np. żona preferuje zasypianie już o 21-22, a mąż nie zaśnie przed północą.
Zdarza się, że małżonkowie mają skrajnie różne preferencje dotyczące twardości materaca czy grubości kołdry. Owszem, można zastosować tzw. materac „Adam i Ewa” czy spać pod dwiema kołdrami, ale to nie zawsze rozwiązuje problem. W takiej sytuacji rozsądnym wydaje się być pomysł spania osobno.
Spanie w osobnych łóżkach może mieć sens, gdy jedno z małżonków jest chore i nie czuje się na tyle komfortowo, aby dzielić z kimś łóżko. Może to być również forma profilaktyki i przeciwdziałania rozprzestrzenianiu się choroby wśród domowników.