Zakaz TPO w kosmetykach – to rewolucja w branży beauty

Mariusz Siwko
10.10.2025

Choć to jedna z największych zmian w polskiej branży usług kosmetycznych, to zaskakująco mało się o niej mówi. Od 1 września, decyzją Głównego Inspektora Sanitarnego, w Polsce zacznie obowiązywać zakaz stosowania TPO (Trimethylbenzoyl diphenylphosphine oxide) w produktach kosmetycznych. Wyjaśniamy, dlaczego jest to wręcz rewolucja, przynajmniej dla niektórych działów branży beauty.

Dobra informacja dla korzystających z usług kosmetycznych

Decyzja o zakazie stosowania TPO jest dostosowaniem polskiego prawa do unijnych przepisów i ma na celu ochronę konsumentów przed potencjalnie szkodliwymi substancjami zawartymi w niektórych produktach kosmetycznych.

TPO to powszechnie stosowany składnik popularnych lakierów hybrydowych czy żeli do paznokci. Pełni funkcję fotoinicjatora, czyli utwardzacza kosmetyków pod wpływem światła lamp UV/LED.

Do tej pory stosowanie TPO było dopuszczalne w ograniczonym zakresie, głównie w produktach profesjonalnych. Po 1 września 2025 roku wszelkie produkty zawierające TPO muszą zniknąć z rynku i nie można ich używać m.in. w gabinetach i salonach kosmetycznych.

Będzie drożej?

Można zakładać, że część branży wykorzysta tę zmianę jako pretekst do podwyższenia cen, tłumacząc to koniecznością zakupu kosmetyków niezawierających TPO.

Ważniejsze jest natomiast to, że wraz z wycofaniem tego składnika, wzrośnie poziom bezpieczeństwa osób – zwłaszcza pań – poddających się popularnym zabiegom manicure i pedicure.

Zgłoś swój pomysł na artykuł

Więcej w tym dziale Zobacz wszystkie